Jakiś czas temu w moje ręce trafił płyn micelarny. Odkąd pamiętam do demakijażu używałam mleczek a później toniku. Jednak w dniu kiedy pierwszy raz moja twarz została przetarta micelem tamte dwa odeszły z listy moich zakupów chyba na zawsze. Mleczka na pewno toniki no cóż może jakieś jeszcze wypróbuję.
Kiedy w moim programie pielęgnacji zobaczyłam płyn micelarny bardzo się ucieszyłam. Dziś już mogę to głośno powiedzieć Pysio z Tołpy to moja micelowa miłość.
Płyn micelarny zamknięty jest w przeźroczystą butelkę z wygodnym zamknięciem. Buteleczka jest mała i wygodna w użyciu, korek szczelny nic przez niego nie wycieka.
Sam płyn jest koloru przeźroczystego. Z jednej strony jest to plus bo im mniej barwników i substancji kolorujących tym łagodniejszy kosmetyk, jednak z drugiej strony zdarza mi się go przelewać z racji, że nie widać go na waciku.
Skład kosmetyku:
Najważniejsze informacje zawarte na opakowaniu plus sposób użycia:
Ja osobiście uwielbiam czytać różne opisy i wskazówki na opakowaniach kosmetyków Tołpa; często poprawiają mi humor albo dają do myślenia ;-)
Płyn jest niesamowicie delikatny. Spokojnie można nim przecierać oczy i nic nie szczypie. Jest to najdelikatniejszy płyn micelarny jaki miałam przyjemność używać. Do tego świetnie radzi sobie z tuszem, kredką, cieniami, szminką. Idealne połączenie delikatności ze skutecznością.
Jeśli chodzi o wydajność to mi wystarcza jedna buteleczka na miesiąc.
Jedyną jego wadą jest cena 25 zł za 200ml. Muszę na niego polować w jakiś promocjach.
Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.
Używacie płynów micelarnych? Jakie polecacie?


