wtorek, 26 listopada 2013

Patette SALON COLORS 10-2 jasny popielaty blond

Dziś szybki post o moim kolorku włosów. W swoim życiu byłam przede wszystkim brunetką, czekoladą, i innymi odcieniami brązu. Miałam też włosy czarne z granatowymi refleksami czy fioletowymi. Przez jakiś czas dominowała czerwień. Jednak nigdy nie byłam blondynką. I jakoś tak od sierpnia zaczęłam przechodzić na blond oczywiście stopniowo. I najpierw było to słodkie cappuccino z Joanny a wczoraj 3 raz Palette SLALON COLORS jasny popielaty blond.



niedziela, 24 listopada 2013

Moje wielkie testowanie z Bangla.pl Eveline Cosmetics

Dziś chcę się pochwalić a co. Na wczorajszym szkoleniu stwierdziliśmy, że pochwały i chwalipieństwo dobrze wpływa na psychikę. A dziś tak pochmurno i głowa mi pęka od rana więc na poprawę samopoczucia pochwalę się paczuszką którą niedawno otrzymałam.
W środę późnym wieczorkiem mąż pojechał i odebrał mi z paczkomau przesyłkę, którą dostałam od Bangla.pl w ramach Klubu Kejt do którego należę. A poniżej cudowności jakie będę testować.



piątek, 22 listopada 2013

czwartek, 21 listopada 2013

W poszukiwaniu idealnego płynu micelarnego Bebeauty face expertiv z Biedronki


Kiedy pierwszy raz spróbowałam płynu micelarnego wszystkie inne środki odstawiłam już na zawsze.
Próbowałam wiele różnych płynów do demakijażu i tych z niskiej półki i tych droższych. Dziś jednak chcę powiedzieć kilka słów o tym najtańszym z Biedronki.



środa, 20 listopada 2013

Lee Stafford Breaking Hair Treatment To Repair, Build And Fix Hair, Kuracja do włosów suchych i zniszczonych

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić maseczkę która podbiła moje serce od pierwszego użycia. A czy ta miłość będzie trwała na zawsze to już trudne pytanie, bo co użycie to mam inne o niej zdanie.
Jest to maska do włosów Lee Stafford do włosów suchych i zniszczonych.



wtorek, 19 listopada 2013

Tołpa peeling borowinowy

Moje ciało potrzebuje peelingu jak zaschnięta ziemia wody.
Właściwie codziennie używam peelingu podczas porannego prysznica.

Jednak od czasu do czasu sięgam po coś specjalnego.
Jednym z moich ulubionych peelingów jest Tołpa spa bio anti stress - pelling borowinowy do odnowy biologicznej 



poniedziałek, 18 listopada 2013

Corine de ferme żel dla księżniczek


Jako, że mam w domu trzy księżniczki żele do kąpieli znikają w dość szybkim tempie.
Moje dziewczyny te dwie młodsze są w takim wieku, że księżniczki to ich żywioł. Kiedy dojrzały w Hebe żel z księżniczkami musiał być ich.



niedziela, 17 listopada 2013

Kamis cukier z prawdziwą wanilią i nutą kardamonu - DROŻDŻOWE ŚLIMACZKI

Będąc na zakupach spotkałam się pierwszy raz z takim cukrem od Kamis. Od razu wrzuciłam do koszyka a w domu poszukałam przepisu na ciasteczka - nie było to trudne bo przepis sam się pojawił jak na zawołanie TU.



sobota, 16 listopada 2013

L'action Maska do włosów

Odkąd farbuję włosy na blond mam wrażenie, że te 'Jasne" farby są bardziej szkodliwe dla włosów, albo bardziej widoczne są skutki uboczne na jasnych niż na ciemnych.
W każdym bądź razie stosuję dość sporo różnych maseczek aby poprawić ich wygląd.
Do moich rąk trafiła maska i serum L'action regeneracja i blask.




Maska i serum w jednym. Bardzo wygodne rozwiązanie. 


Opis działania i sposób użycia.



Maska ma kolor i konsystencję budyniu i pachnie jak budyń waniliowy.
Nakłada się bardzo dobrze a włosy od pierwszego kontaktu z maską stają się mięciutkie. Po 5 minutach spłukuję. Włosy są mięciutkie, nie są splątane i pięknie pachną. Po osuszeniu włosów nakładam serum.


Serum jest przeźroczyste - jest go dość mało, ledwo mi starczyło na moje nie długie włosy. Nakładam je na mokre włosy wcierając w końcówki - nie nakładam u nasady.
Opakowanie jest bardzo "sztywne" nacięcia są oporne na odrywanie - musiałam użyć nożyczek.


Po wysuszeniu włosy są miękkie w dotyku i puszyste ale nie błyszczą jak oczekiwałam.
Ogólnie efekt dość ciekawy, włosy zdecydowanie ładniejsze jednak zabrakło mi tego blasku.
Moja ocena 4/5. Cena produktu około 5 zł.

piątek, 15 listopada 2013

Sally Hansen Instant Cuticle Remover - preparat do usuwania skórek

Jeśli chodzi o pielęgnację dłoni i paznokci to poświęcam im bardzo dużo czasu. Przed każdym pomalowaniem paznokci usuwam skórki, robię peeling i inne zabiegi ;-)
Dziś kilka słów o moim nowym preparacie do usuwania skórek.
Wcześniej używałam z EVELINE i też byłam zadowolona.


Preparat zamknięty jest w kartonowe pudełeczku na którym znajdziemy opis działania. A sam środek w plastikową buteleczkę o pojemności 29,5 ml. Kupiłam go w osiedlowej drogerii za 18,5zł.


Sposób użycia i działanie



Dozownik jest dość duży ale otwór przez który wyciskamy żel dość mały więc raczej nie ma szansy na marnowanie środka.


Preparat do usuwania skórek jest to przeźroczysty żel, który właściwie nie pachnie, nie szczypie ma się wrażenie, że nic się nie dzieje przez te 15 minut. Jednak po tych minutach wystarczy patyczek ( ja używam silikonowego) i z łatwością usuwam wszystkie skórki.


Jest to jeden z lepszych środków jakie używałam. Przede wszystkim dlatego, że genialnie nawilża skórki, nie piecze mnie skóra ani paznokcie. Do tego spokojnie przez tydzień mam spokój z nachodzącymi skórkami.

Cena dość przystępna tym bardziej, że te prawie 30 ml starcza na bardzo, bardzo długo.


A Wy czego używacie do usuwanie skórek? Może coś polecacie?

czwartek, 14 listopada 2013

Maseczka Eveline bio HYALURON 4 D Pro - regenerująca Błyskawiczna maseczka żelowa


Maseczki to mój nałóg, uwielbiam kupować na używanie mam coś ostatnio mało czasu ale ciągle muszę mieć zapasik chociaż 20 tak abym mogła wybierać.

Ostatnio mam jakieś szczęście bo trafiam z doborem maseczki.


Moja skóra potrzebuje ciągle nawilżenia jednak często zdarza mi się przedobrzyć i ją przetłuścić. I wtedy pojawiają się jakieś drobne wypryski.

Maska żelowa okazała się strzałem w 10.


Składniki:

Maska zamknięta w saszetkę o pojemności 7 ml. Konsystencja typowo żelowa, do tego położyłam maseczkę na parapet przy otwartym oknie i jak ją nakładałam była zimna oj to było niechcący a jak rewelacyjnie wpłynęło na opuchniętą cerę. Maski starcza na cała twarz szyję i dekolt. Maseczka od razu przynosi ulgę i ukojenie a ten chłód jeszcze to wzmacnia. Jeśli chodzi o zmarszczki to nie mam pojęcia czy je zmniejszył bo po 1 razie raczej to niemożliwe. Za to nawilżenie czuć od momentu aplikacji. Po jakiś 10-15 minutach maseczka prawie w całości się wchłonęła. Nadmiar usunęłam ściereczką. Czułam jedynie, że się moja twarz jakby lepiła, jednak po wytarciu już tego nie odczuwałam. Maska nawilżyła mi cerę, poprawiła koloryt i ogólny wygląd cery.

Cena jakieś 1 zł z groszami. Moja ocena 5/5.


środa, 13 listopada 2013

Maseczka AA zwężająca pory

Dziś króciutko o jednej z maseczek po które sięgam dość często.

Maseczka AA zwężająca pory. Oj jak bym chciała nie mieć tego problemu.


Maseczka zamknięta jest w 7 ml saszetce. Ma kolor białawy i jest bardzo delikatna w użyciu a do tego pachnie pięknie, świeżo i kwiatowo.

Na opakowaniu można zauważyć, że marka ma nowy system Innowacyjna Technologia Ochrony Skóry. jednak czy moja skóra jest chroniona przed czynnikami zewnętrznymi po 3 aplikacjach chyba ciężko to stwierdzić.


Składniki:


A tak maseczka się prezentuje na twarzy ;-) Po pierwsze płynie po twarzy, mam wrażenie, że nakładam mus na skórę, bardzo przyjemne uczucie. Maska nie swędzi w trakcie zasychania, nie piecze nie powoduje łzawienia. Po około 10 minutach zmywam ją ciepła wodą, Nie ślizga się więc zmywa się stosunkowo dobrze (jeśli można mówić tak o zmywaniu masek). Ja i tak najbardziej lubię maseczki usuwać "szmatką"


Po zmyciu skóra nie jest jakoś szczególnie ściągnięta jednak i tak nakładam krem albo serum. Widać ładnie ściągnięte pory te małe i średnie. te duże są mniejsze jednak nie całkowicie zamknięte. Stan taki utrzymuje się około 4-5 dni i o tym czasie najlepiej znowu użyć maski.
Ja robię często peeling jakiś drobnoziarnisty aby rezultat wystarczył na dłużej wtedy przez 7 dni mam spokój.
Jest to bardzo dobra maseczka godna polecenia.

wtorek, 12 listopada 2013

W poszukiwaniu podkładu idealnego - MAX FACTOR face finity all day flawless 3 in 1

Dziś o podkładzie, który jest dla mnie prawie idealny. Niestety moja skóra w momencie przekroczenia 30 zaczęła się nieco zmieniać. Do tej pory używałam wszystkiego do cery tłustej a teraz niestety coraz częściej mam cerę przesuszoną i odwodnioną.
Podkłady też dobierałam te mega matujące a teraz albo muszę je mieszać z nawilżającymi albo nakładać krem do twarzy np. w wersji bogatej.

Wśród wielu dostępnych na rynku podkładów jak na razie prawie ideałem jest Max Factor 3 in 1.


Podkład ten zawiera w sobie bazę, korektor i podkład. To mój drugi podkład w takiej kombinacji i sprawdza się świetnie.

Dostępne kolory

47  Nude


55 Beige


60 Sand


75 Golden


80 Bronze




Latem używałam 75 na zimę najlepszy dla mnie jest odcień 60 sand.

Podkład zamknięty jest w 30 ml szklany słoiczek z pompką, którą świetnie się dozuje. Ja używam do nakładania pędzelka do podkładu.
Podkład ma niezwykle lekką konsystencję i rewelacyjnie się rozprowadza. Zakrywa drobne niedoskonałości, większe muszę dodatkowo potraktować mocniejszym korektorem.
Nie tworzy na twarzy sztucznej maski a piękny delikatny efekt i bardzo naturalny.
Podkłąd wykańczam zawsze pudrem aby sie nie świecić choć ten nie świeci się jakoś strasznie mocno.


Podkład u mnie niestety wysusza okolice oka ze względu na AZS na powiekach. I tu muszę go mieszać z podkładem nawilżających. Jest więc prawie idealny.

A tak wygląda na twarzy:



Utrzymuje się w nienaruszanym stanie do powrotu z pracy, nie spływa, nie ściera się. Demakijaż jest za to bardzo prosty żel, micel czy chusteczka do demakijażu wystarczy, nie sprawia kłopotów w tej kwestii.

A jaki jest Wasz ulubiony podkład. Może coś mi polecicie? bo mimo iż ten jest prawie idealny to ciągle szukam tego jedynego.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Podkład CATRICE Ultimate Moisture fresh skin make up


Z racji, że nie znalazłam idealnego podkładu tylko prawie idealny wciąż kupuję jakieś nowości. Będąc na zakupach w Hebe zobaczyłam ten podkład na promocji za 7,99 więc go wzięłam, do tego trwały nawilżający brzmi rewelacyjnie. 


Wybrałam kolorek 020 sand; kolorek jednak dość ciemny raczej na lato jak dla mnie. Mimo to lubię go czasami i teraz użyć kiedy mam ochotę w całości przykryć swoje piegi.



Kolorek dość ciemny jednak dzięki temu zakrywa idealnie moje piegi. Konsystencja bardzo lekka. Nakłada  się najlepiej pędzelkiem ale i gąbeczką tez jest OK. Wtapia się świetnie w cerę nie tworząc sztucznego efektu maski. Utrzymuje się na twarzy cały dzień. Nie zauważyłam, żeby się rolował.



Skóra jest nawilżana a jednocześnie mamy piękny naturalny makijaż.  Bardzo mi odpowiada takie połączenie. Jednak nie jest to podkład matujący więc muszę go potraktować pudrem aby nie świeciła mi się buźka. Podkład bardzo mnie zaskoczył a cena rewelacyjna.




Jednak Pani w Hebe powiedziała, że likwidują go. Trudno moje poszukiwania dalej trwają.

A tak prezentuje się na buźce.


A wy jaki podkład polecacie?

niedziela, 10 listopada 2013

LIRENE krem do rąk nawilżający i odżywczy


Dziś po raz kolejny kilka słów o moich nowych kremach do rąk. Jeśli chodzi o te kosmetyki to ciągle próbuję nowych i nowych. I tak na prawdę nie mam ulubionego a jedynie lubię co robią z moimi dłońmi.

Będąc na cotygodniowych zakupach w Auchon bardzo często jest promocja typu 1 za ( w przypadku tych kremów 4,49 ) a drugi za 1 gr. I takim sposobem za całe 4,5 nabyłam dwa kremy z LIRENE.


Bardzo mi się spodobały wizualnie a i obietnice producenta niczego sobie. Stop suchości i odwodnieniu to brzmi cudownie a czy tak było w rzeczywistości zapraszam do dalszej lektury.

Na początek w ruch poszedł krem NAWILŻAJĄCY


Krem zamknięty w miękką tubę, na którym można go postawić. Krem ma 75 ml pojemności, jak dla mnie idealnie - lubię często zmieniać kremy.

Kolor kremu biały. Konsystencja bardzo lekka i dość rzadka.  Dzięki temu krem świetnie się rozsmarowuje i wchłania.
Krem potrzebuje około 1 minuty do całkowitego wchłonięcia. Bardzo w nim lubię to, że właściwie od pierwszych sekund czuję ulgę dłoni.
Krem po wchłonięciu pozostawia przyjemną "tępą" osłonkę ale nie lepi się i nie klei a to mega plus.
Mam jednak pewne ale do nawilżenia. Nawilża na dość krótko. Po zmywaniu tak ze 3 razy muszę go użyć w odstępie około 10 minutowym (po takim czasie czuję potrzebę jeszcze raz nasmarować dłonie).


Krem pachnie świeżymi ogórkami.
Krem jednak po dłuższym stosowaniu odpowiada mi. Ma lekką formułę i daje od razu ukojenie a to w kremach do rąk dla mnie najważniejsze.


Krem kosztuje około 4,5 dostępny w większości marketów i drogerii. Moja ocena 4/5



Krem do rąk ODŻYWIANIE

Po tym kremie spodziewałam się wygładzonych i pięknych dłoni i to .......... uzyskałam.
Pierwsze użycie również bardzo lekkiego w swojej formule kremu zachwyciło mnie. Rozprowadza się genialnie przy tym świetnie pachnie. Przeciwdziała ściągnięciu skóry.


Zawiera olej z awokado, który łanie natłuszcza skórę oraz aloes który nawilża i przede wszystkim regeneruje naskórek. Moja skóra dłoni jest zdecydowanie odżywiona po regularnym stosowaniu tego kremu.


Krem jak najbardziej przeznaczony jest do suchej a nawet bardzo suchej skóry. Już po tygodniu stosowania skóra nie ma szansy na ponowne przesuszenie i powrót do szorstkości.


Wersja odżywcza jak dla mnie zdecydowanie lepsza i na pewno po nią sięgnę jeszcze nie raz.
Moja ocena 5/5.

sobota, 9 listopada 2013

Perfekta Baby - krem na zimę

I chyba na dobre wiatr, poranny ziąb i pucha zawita na dworze.
Niestety skóra moich młodych jest wtedy narażona na przesuszenia i podrażnienia więc już zabezpieczamy ją przed tą paskudną pogodą wybierając kremy bez wody. Tym razem padło na krem z Perfekty.


 Krem zamknięty jest w wygodne w użyciu opakowanie zamykane na klik o pojemności 50 ml, które można postawić na zakrętce. jest to więc typowe, normalne opakowanie dla tego typu kremów.


 Producent Dax Cosmetix w Wiązownej nie mam z tą miejscowością dobrych skojarzeń ;-)

Krem należy nanieść przed wyjściem na spacer ale ile czasu potrzeba na jego wchłonięcie producent nie podał; z moich obserwacji jakieś 20 minut po tym czasie się wchłania.

Skład kremu:


Krem nie zawiera wody. trzeba dokładnie sprawdzać kremy na zimę przed zakupem, niektóre mimo iż producent zapewnia, że krem nadaje się na mroźne dni ma w składzie wodę.

Kolor i konsystencja


I tak krem nie ma wody to od razu jest mega gęsty. Ten jak widać na zdjęciu jest strasznie gęsty co niestety nie wpływa korzystnie na rozsmarowanie. Niestety i moje córki za tym nie przepadają, zanim tą maź rozprowadzę po buzi tak aby nie było białych śladów to minie trochę czasu, a młodsza to ucieka już na widok tego kremu.


Buzia jak już rozsmarujemy krem jest świecąca prze jakiś czas ale i dobrze zabezpieczona. Na razie mamy tylko wiatr jestem ciekawa czy zimą ochroni buźkę prze mrozem. Na dzień dzisiejszy stwierdzam,że może być w tym dobry. Ostatnio silnie wiało (końcówka października) a młode miały ciepłe policzki po tym cudzie. U Majki nie zauważyłam sinych policzków (robią jej się od wiatru jak nie ma buźki niczym posmarowanej).


I znowu mam mieszane uczucia. Niby daje efekt, który mnie zadowala ale ta aplikacja jest straszna.
Dlatego moja ocena to 4-/5.
Cena bardzo przystępna około 8 zł

piątek, 8 listopada 2013

W poszukiwaniu tuszu idealnego MAX FACTOR False lash effect

Tusz idealny. Och ile ja różnych tuszy w życiu zakupiła a ile wyrzuciłam to wiem tylko ja.
Pewnego razu będąc rano na kawce u kumpeli zastałam ją w jednym oku pomalowany a drugim nie i byłam w szoku. Zawsze myślałam, że ma po prostu tak długie rzęsy, więc nawet nie przyszło mi do głowy zapytać się o tusz.
I tak od 1,5 roku trwa moja przygoda z tuszem Max Factor 



Bardzo ciekawa szczoteczka. Włoski pod różnymi kontami a na samym końcu bardzo króciutkie.

Świetnie manewruje się takim sprzętem.


Ta maskara jest najlepsza jaką kiedykolwiek próbowałam i na razie zaprzestałam poszukiwań innej. Choć znając siebie wiem, że nie raz skuszę się na coś innego - tak już mam.

Mi odpowiada tylko wersja z srebrnym paskiem. Inne są albo wodoodporne - maskara ze zmywaniem, albo mają całkowicie inną szczoteczkę - więc już nie ma takiego efektu.


A tak prezentuje się na rzęsach:


Niestety natura nie obdarzyła mnie zbyt długimi i gęstymi rzęsami; jednak dzięki tej maskarze mogę ją troszkę poprawić.




Jedynie mogę się przyczepić, że na początku nakłada dość dużo tuszu, a  pod koniec używania szczoteczka i jej włosie deformują się.

Tusz pięknie pogrubia i wydłuża, trzyma się na rzęsach cały dzień a jak trzeba to i całą noc.
Mimo iż nie jest to maskara wodoodporna łezki nie są jej straszne - a wzruszam się dość często więc przetestowałam.

Demakijaż jest banalnie prosty, myję twarz żelem a resztki wycieram micelem i już.

Tusz mnie nie uczula co jest bardzo ważne, bo moje oczy to na stare lata bardzo delikatne się zrobiły.



Cena regularna to około 50zł; Ja zawsze kupuję w jakiś promocjach - najbardziej lubię te -40% ;-)
Moja ocena 5/5